Czwarty album Bombay Bicycle Club to odejście od indie folkowej, akustycznej stylistyki i wyraźne postawienie na eksperymenty. Po raz pierwszy w twórczości Anglików pojawiają się syntezatory, gdzieniegdzie słychać automat perkusyjny, sample - krótko mówiąc, jest bardziej elektronicznie niż kiedykolwiek. Nowe brzmienie zespołu najlepiej oddają single "Carry Me" i "Luna", które swoją chwytliwością i przebojowością wyniosły So Long, See You Tomorrow na szczyt brytyjskiego notowania. Na pochwałę zasługują też otwierające album "Overdone" i "It's Alright Now", a także ciekawe, lekkie i nieprawdopodobnie przyjemne "Come To" - najlepsza moim zdaniem kompozycja na całej płycie. Niestety panowie z Bombay Bicycle Club nagrali też kilka gorszych utworów ("Eyes Off You", "Home By Now"), których powolność i nijakość jest najwyraźniej echem ich poprzednich albumów. Całe szczęście kiepskie punkty So Long, See You Tomorrow nie przesłaniają tych dobrych, przyjemnych i pozytywnie nastrajających. Całość albumu może i nie zachwyca, ale na pewno zasługuje na posłuchanie i docenienie innowacji, jakie dokonały się w brzmieniu "bombajczyków".
Dziękuję za komentarz u siebie. Już zaczęłam się załamywać, w jakim świecie żyję, że nikt nie zna The Black Keys ;)
OdpowiedzUsuńZ ocenianej przez ciebie płyty znam tylko dwa single; "Carry Me" i "Luna". Ten pierwszy bardziej mi się spodobał. Piosenki tego zespołu do gustu mogą przypaść fanom Franz Ferdinand czy Foster the People. Też są lekkie, mają taki optymistyczny wydźwięk.
Pozdrawiam i zapraszam ponownie.
Przyjemna grupa, aczkolwiek całych albumów nie słuchałem. Może czas nadrobić?
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga :)
Jak fajnie, że powstał kolejny muzyczny blog. Czekam na kolejne recenzje :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dzięki za ciepłe słowa ;) Na pewno niedługo ukażą się nowe recenzje i nie tylko.
Usuń