1 stycznia 2016

100 najlepszych singli 2015 roku [100-51]



Niestety w 2015 roku nie rozpieszczałem czytelników tego bloga zbyt dużą liczbą wpisów. Czasu starczyło mi jedynie na kontrowersyjny tekst o Trójce i niezbyt przychylną recenzję singla CHVRCHES. Wbrew pozorom jednak przez cały ten czas, gdy kakofoniczny nie dawał znaków życia w Internecie, facet ukrywający się pod tym pseudonimem bacznie przyglądał się wydarzeniom ze świata muzyki. Przesłuchałem tysiące piosenek, setki płyt, przemierzyłem Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu nieznanych dotąd dźwięków. W końcu pod koniec roku zebrałem wszystko w jedną całość, dokonałem bezwzględnej selekcji materiału i sporządziłem 2 listy, które można uznać za swego rodzaju zwieńczenie mojej recenzenckiej działalności A.D. 2015. Na najlepsze płyty przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem na pierwszy ogień pójdzie notowanie 100 najlepszych singli 2015 roku, począwszy od miejsc 100-51. No to zaczynamy!


19 sierpnia 2015

RECENZJA: CHVRCHES - Leave A Trace



Bez względu na to, co zaraz przeczytacie, musicie wiedzieć, że naprawdę podobała mi się debiutancka płyta CHVRCHES . Oczywiście były tam pozycje kiepskie i kompletnie nietrafione (np. „Under the Tide” czy „Lungs”), jednak całość trzymała niezły poziom, a single promujące ten krążek to były prawdziwe petardy. Weźmy np. takie „The Mother We Share” – epicki, przestrzenny hymn, który sprawił, że o szkockim trio zrobiło się głośno nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i za Oceanem. To był utwór, do którego chciało się wracać - potrafił wzbudzić w słuchaczu solidną porcję emocji, zachwycić prostymi, ale jakże zapadającymi w pamięć liniami syntezatorów i wreszcie nacieszyć się słodziutkim głosem Lauren Mayberry. Po cichu liczyłem, że nowy singiel CHVRCHES, zapowiadający ich drugi album, choć w połowie zapewni mi podobne doznania. Jednak już po pierwszym odsłuchu „Leave a Trace” było jasne, że cholernie się przeliczyłem.

11 sierpnia 2015

To nie jest radio dla młodych ludzi

Jeśli Twoi starzy podczas podróży autem z zapałem słuchają Trójki, to wiedz, że jesteś jedną z tysięcy młodych osób, którzy doskonale znają ten ból. W kręgach tatusiów 40+ oczywiście rzeczone radio może uchodzić za wzór ambitnej rozgłośni, swego rodzaju skarbnicę fascynujących publicystycznych audycji, błyskotliwych bon motów i zadziwiających muzycznych inspiracji. Ale umówmy się: młode pokolenie tego nie kupi, no chyba że ktoś aspiruje do roli „starej malutkiej” lub - jak kto woli - do roli zgrzybiałego adolescenta słuchającego radia wg utartego schematu „lubię, gdy coś se leci w tle”.

Zanim rozpocznę moją pięciopunktową listę żali do Najjaśniejszej Trójki, pragnę rzucić ostrzeżenie dla wszystkich tych, którzy panicznie boją się internetowego hejtu. Niestety w moim wpisie nie obejdzie się bez inwektyw, słownictwa nacechowanego emocjami i ogólnego jadu skierowanego przeciwko praktycznie każdej formie działalności Programu Trzeciego. Jeśli więc już teraz czujecie się urażeni moimi wypocinami, lepiej nie kontynuujcie lektury tego tekstu. Z czasem będzie tylko ostrzej, bezwzględniej i jeszcze bardziej po bandzie.