
3 kwietnia 2016
17 lutego 2016
1 stycznia 2016
100 najlepszych singli 2015 roku [100-51]
Niestety w 2015 roku nie rozpieszczałem czytelników tego bloga zbyt dużą liczbą wpisów. Czasu starczyło mi jedynie na kontrowersyjny tekst o Trójce i niezbyt przychylną recenzję singla CHVRCHES. Wbrew pozorom jednak przez cały ten czas, gdy kakofoniczny nie dawał znaków życia w Internecie, facet ukrywający się pod tym pseudonimem bacznie przyglądał się wydarzeniom ze świata muzyki. Przesłuchałem tysiące piosenek, setki płyt, przemierzyłem Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu nieznanych dotąd dźwięków. W końcu pod koniec roku zebrałem wszystko w jedną całość, dokonałem bezwzględnej selekcji materiału i sporządziłem 2 listy, które można uznać za swego rodzaju zwieńczenie mojej recenzenckiej działalności A.D. 2015. Na najlepsze płyty przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem na pierwszy ogień pójdzie notowanie 100 najlepszych singli 2015 roku, począwszy od miejsc 100-51. No to zaczynamy!
19 sierpnia 2015
RECENZJA: CHVRCHES - Leave A Trace
Bez względu na to, co zaraz przeczytacie, musicie wiedzieć, że naprawdę podobała mi się debiutancka płyta CHVRCHES . Oczywiście były tam pozycje kiepskie i kompletnie nietrafione (np. „Under the Tide” czy „Lungs”), jednak całość trzymała niezły poziom, a single promujące ten krążek to były prawdziwe petardy. Weźmy np. takie „The Mother We Share” – epicki, przestrzenny hymn, który sprawił, że o szkockim trio zrobiło się głośno nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i za Oceanem. To był utwór, do którego chciało się wracać - potrafił wzbudzić w słuchaczu solidną porcję emocji, zachwycić prostymi, ale jakże zapadającymi w pamięć liniami syntezatorów i wreszcie nacieszyć się słodziutkim głosem Lauren Mayberry. Po cichu liczyłem, że nowy singiel CHVRCHES, zapowiadający ich drugi album, choć w połowie zapewni mi podobne doznania. Jednak już po pierwszym odsłuchu „Leave a Trace” było jasne, że cholernie się przeliczyłem.
11 sierpnia 2015
To nie jest radio dla młodych ludzi
Jeśli Twoi starzy podczas podróży autem z zapałem słuchają
Trójki, to wiedz, że jesteś jedną z tysięcy młodych osób, którzy doskonale
znają ten ból. W kręgach tatusiów 40+ oczywiście rzeczone radio może uchodzić
za wzór ambitnej rozgłośni, swego rodzaju skarbnicę fascynujących
publicystycznych audycji, błyskotliwych bon motów i zadziwiających muzycznych
inspiracji. Ale umówmy się: młode pokolenie tego nie kupi, no chyba że ktoś aspiruje
do roli „starej malutkiej” lub - jak kto woli - do roli zgrzybiałego
adolescenta słuchającego radia wg utartego schematu „lubię, gdy coś se leci w
tle”.
Zanim rozpocznę moją pięciopunktową listę żali do Najjaśniejszej
Trójki, pragnę rzucić ostrzeżenie dla wszystkich tych, którzy panicznie boją
się internetowego hejtu. Niestety w moim wpisie nie obejdzie się bez inwektyw,
słownictwa nacechowanego emocjami i ogólnego jadu skierowanego przeciwko
praktycznie każdej formie działalności Programu Trzeciego. Jeśli więc już teraz
czujecie się urażeni moimi wypocinami, lepiej nie kontynuujcie lektury tego
tekstu. Z czasem będzie tylko ostrzej, bezwzględniej i jeszcze bardziej po
bandzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
